Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. Przed nami "kosmiczny" mecz w 4 grupie III ligi. Dyrektor sportowy Stali Rzeszów, Michał Wlaźlik: Mecz w Lublinie zainteresowałby każdego kibica w Polsce, żałować mogę jedynie, że obejrzy go relatywnie mało osób

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 10-05-2019 17:00
Niekoniecznie z pierwszych stron gazet.  Przed nami

W sobotę o godzinie 19 rozpocznie się mecz na szczycie 4 grupy III ligi. Na Arenie Lublin miejscowy Motor podejmie Stal Rzeszów.

Przed startem obecnego sezonu "eksperci" zajmujący się III ligą (niestety nie ma ich zbyt wielu) byli przekonani, że 11 maja na lubelskim stadionie rozstrzygnie się sprawa awansu. Nikt jednak, nawet w najbardziej proroczych wizjach, nie przewidział, że w tym dniu liderem będzie rewelacyjny NKP Podhale Nowy Targ, a główni faworyci rozgrywek czyli Motor i Stal, będą walczyć o to, aby nie powiększyć straty punktowej do nowotarskiej drużyny.

Czekająca nas sobotnia rywalizacja jawi się jako bój z gatunku tych, o których mówi się, że są za 6 punktów. Ja w swoim, skromnym osądzie, powiem więcej- będzie to mecz o "być albo nie być"...Motor Lublin w wypadku przegranej przestanie się liczyć w walce o awans, strata będzie zbyt duża. Rzeszowska Stal również nie może sobie pozwolić na jakikolwiek kompromis.

Rywalizacja na Arenie Lublin rozpocznie się o godzinie 19 czyli zaraz po zakończeniu spotkania w Sieniawie pomiędzy miejscowym Sokołem a liderem z Nowego Targu, co jeszcze bardziej doda kolorytu temu wydarzeniu. 

Dyrektor sportowy Stali Rzeszów, Michał Wlaźlik zachowuje wielki spokój przed jutrzejszym spotkaniem. A może to tylko pozory???

Zdenerwowany przed jutrem?

Nie, dlaczego? 

Gracie z Motorem Lublin, będzie na stadionie obecnych kilka tysięcy osób, a zespół jest mocno zmotywowany przez Radę Nadzorczą do walki o każdy punkt. Motor będzie chciał za wszelką cenę udowodnić, że kolejny sezon, mimo braku awansu to już ostatni wypadek przy pracy.

Myślę, że to nie komunikaty, a dobra praca wpływają na wyniki. Motor jest świetny w tym roku, a nawet największe drużyny mają swoje gorsze momenty - spójrzmy na ostatnie półfinały Ligi Mistrzów. No chyba, że jesteś drużyną Podhala Nowy Targ (śmiech). Szarotki są jak maszyny. Gdyby nie ich kosmiczna forma, Motor walczyłby o awans do 8 czerwca, a tak presja i świetna gra Podhala może sprawić, że nawet matematyka nie pomoże.

Sezon dla Motoru jest raczej przegrany, nie sądzi Pan, że dla zespołu z Lublina byłoby lepiej jakby to jednak Stal w tym roku awansowała? Przypadek Podhala może być jednorazowym wystrzałem.

Myślę, że nikt w Lublinie nie myśli w ten sposób. To jest bardzo dobry zespół, który nic nie musi udowadniać, strata presji związanej z awansem może im pomóc i na pewno zespół będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony przed własną, licznie przybyłą publicznością, tym bardziej, że to pożegnanie z Areną Lublin w tym sezonie, a kolejny "domowy" mecz z Podhalem zagrany zostanie w Zamościu.

W przypadku porażki, kibice nie zostawią suchej nitki na zespole Motoru?

Bardzo możliwe, że tak może być, ale porażki są wpisane w sport, liczy się umiejętność wychodzenia z nich. Najgorsze co może spotkać zespół Motoru to kolejna rewolucja kadrowo - szkoleniowa. W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę, że w Motorze już byli odpowiedni ludzie, którzy są teraz w Ekstraklasie, a w Lublinie zostali uznani za zbyt słabych. A Motor jak był, tak jest na 4 ligowym poziomie. W takich sytuacjach może uratować tylko spokój, a porażkę można przekuć w sukces. Motor ma świetną młodzież, bardzo dobrych zawodników, gdyby dać im więcej bezpieczeństwa, to ta drużyna mogłaby już rozpocząć przygotowywania do nowego sezonu, czym zyskałaby przewagę nad rywalami, którzy jeszcze o tym nie myślą. Chyba jednak takiej swobody zarządzający klubem nie mają.

Sugeruje Pan, że kibice powinni biernie przyglądać się porażce zespołu?

Myślę, że powinni szanować pracę, którą wykonują piłkarze, wiosna dla Motoru jest bardzo dobra, przyćmiewa ją nieziemska forma Podhala. Zespół z Lublina wszedł na właściwe tory dopiero po kilku miesiącach, zmienił się jego generał i zawodnicy nie raz udowodnili, że nie przyszli odcinać kuponów, zrobili naprawdę ciężką robotę, ale oceniany jest efekt końcowy, dlatego rozumiem frustrację kibiców.

Na co Pan liczy w Lublinie?

Na świetny mecz, doping z obydwu stron, tym bardziej, że z Rzeszowa wybiera się prawie tysiąc osób w kilkunastu autokarach. Dla takich spotkań warto być w piłce nożnej. Jutrzejszy mecz zainteresowałby każdego kibica w Polsce, żałować mogę jedynie, że obejrzy go relatywnie mało osób.

Pozostaje zaprosić kibiców na mecz w Lublinie. Początek o godzinie 19 w sobotę 11 maja. 

 

Zdjęcie: MOSIR Lublin

TAGI

Inne artykuły