Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. NKP Podhale Nowy Targ niezbyt udanie rozpoczyna sezon. Czy można mówić o kryzysie? | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. NKP Podhale Nowy Targ niezbyt udanie rozpoczyna sezon. Czy można mówić o kryzysie?

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 30-08-2019 19:00
Niekoniecznie z pierwszych stron gazet. NKP Podhale Nowy Targ niezbyt udanie rozpoczyna sezon. Czy można mówić o kryzysie?

NKP Podhale ma za sobą niezbyt udany start w trzecioligowych rozgrywkach. Stawiany w gronie faworytów zespół poniósł kolejną porażkę, tym razem z Motorem Lublin.

"Szarotki" po pięciu kolejkach rozgrywek 4 grupy III ligi znajdują się na 14 miejscu w tabeli z dorobkiem czterech punktów. Zaledwie jedno zwycięstwo, trzy porażki i remis. Czy tak wyobrażano sobie w Nowym Targu początek sezonu? Nikt nie zakładał takiego scenariusza, nawet mimo wielu roszad w kadrze zespołu, Podhale uważane było przed pierwszą kolejką za jednego z kandydatów do awansu. O nastroje i sytuację w klubie zapytałem kierownika "Szarotek", Arkadiusza Marczyka.

Jak odbierany jest w klubie w sumie słaby start sezonu?

Spokojnie, nasi szefowie wiedzą jaka jest specyfika prowadzenia zespołu piłkarskiego. Możemy mówić o dyskomforcie. Na podstawie poprzedniego sezonu wiemy na jaką grę stać zawodników, którzy pozostali w klubie, a od nowych wymagamy by byli wzmocnieniami na swoich pozycjach.

W zespole zaszło latem wiele zmian, widać, że jeszcze brakuje zgrania, a punkty uciekają...

Mam wielki szacunek do pracy naszych trenerów. W moim odczuciu nie zgranie jest tu problemem lecz wykańczanie stwarzanych przez nas okazji. Zamiast drugiej, trzeciej poprawki piłki w polu karnym - potrzebujemy odwagi, by wykonać najprostsze uderzenie na bramkę rywala. Potestujmy trochę bramkarzy przeciwników.

Być może w psychice zawodników tkwi jeszcze ubiegły sezon, w którym awans uciekł dosłownie w ostatnich minutach? 

Wydaje się mi, że zeszły sezon to już tylko historia w naszym klubie. Jesteśmy dumni z tego co osiągnęliśmy i patrzymy przed siebie. Nie sądzę, aby nasi zawodnicy mieli z tym jakiś problem. Powtórzę tu słowa naszych kibiców - "walczyć, trenować, Podhale musi panować".

Czy możemy mówić o kryzysie czy tylko o okresie przejściowym?

O tym czy jest to kryzys czy okres przejściowy to porozmawiamy po sezonie panie Grzegorzu. Na tę chwilę my skupiamy się na pracy nad naszymi brakami, a w tę środę mogliśmy zobaczyć ile nam brakuje, przykładowo do takiego Motoru Lublin.

Podhale wróci do gry o awans? Kibice już się niepokoją, że tak jak pierwsze pięć kolejek może wyglądać cały sezon.

To oczywiste, że będziemy ponownie chcieli walczyć o najwyższe cele, bo taki jest charakter drużyny. Myślę, że nikogo nie interesuje bycie niewyraźnym tłem dla reszty stawki ligowej. Zarząd zawsze oczekuje, że będziemy grać futbol, który przyciągnie na stadion coraz więcej widzów. Zamiast kolejnych słów podsumowania niech tutaj wybrzmią często używane słowa naszego trenera - "Im trudniej, tym łatwiej".

Dziękuję za rozmowę.

                                                                      Grzegorz Sawicki

TAGI

Inne artykuły