Nowy trener Korony: Ziarnko zakwitło, teraz trzeba je pielęgnować. Piłkarze mają być uśmiechnięci. To zaowocuje | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Nowy trener Korony: Ziarnko zakwitło, teraz trzeba je pielęgnować. Piłkarze mają być uśmiechnięci. To zaowocuje

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 16-09-2019 21:19
Nowy trener Korony: Ziarnko zakwitło, teraz trzeba je pielęgnować. Piłkarze mają być uśmiechnięci. To zaowocuje

Mirosław Smyła przejął stery w Koronie Kielce. Nowy trener zespołu ma nadzieję, że lepsze wyniki przyjdą wkrótce. Jak do tego dojść? Oczywiście jak każdy, czyli padła deklaracja ciężkiej pracy. 

- Nie ma co mówić dużo słów i składać obietnic, bo to mija się z celem. Trzeba przyjść jutro do klubu i od godziny 8.00 ciężko pracować. To zasiane ziarnko, które zakwitło, trzeba teraz pielęgnować. Nie przyszedłem tu burzyć, a budować nowe elementy. Wszystko po to, żeby przyszły lepsze wyniki, których wszyscy od nas oczekują - stwierdził Smyła, który zastąpił na stanowisko Gino Lettieriego i tymczasowo prowadzącego drużynę Sławomira Grzesika.

Na początku konferencji głos zabrał Krzysztof Zając. Prezes Korony podziękował Sławomirowi Grzesikowi, kierując pod jego adresem ciepłe słowa i zdradził trochę tajemnic z wyboru Mirosława Smyły. - Na początku chciałem podziękować trenerowi Grzesikowi, który wykonał super robotę. W ciągu dwóch tygodni zmienił oblicze tej drużyny. Dzięki temu trener, który przejmuje zespół ma łatwiejsza pracę, niż gdyby przejmował zespół bezpośrednio po Gino Lettierim. Dziękuję i życzę jak najszybszego skończenia kursu UEFA Pro. Trener Grzesik dalej będzie prowadził drugą drużynę, która niespodziewanie jest liderem III ligi. Z Mirosławem Smyłą podpisaliśmy kontrakt o długości jednego roku z ewentualną możliwością przedłużenia. Nie był to łatwy wybór, ale szkoleniowiec przekonał nas swoim stylem pracy oraz wieloma innymi rzeczami, które są niezbędne w dalszym rozwoju zespołu – zdradził sternik kieleckiego klubu. - Chciałem najpierw posłuchać, jaką wizję ma trener na prowadzenie nie tylko pierwszej drużyny, ale też juniorów. Mirosław Smyła nie był jedynym kandydatem. W ostatnim etapie rozmów było ich 4-5, a przysłanych CV było dużo więcej. To świadczy o tym, że trenerzy naprawdę chcieli z nami pracować. Na ostatnich decydujących rozmowach byłem razem z prezesem Markiem Paprockim, aby to nie była tylko decyzja jednej osoby. Wcześniej z trenerem Smyłą w ogóle się nie znaliśmy, mimo że obaj pochodzimy ze Śląska. Rozmawiałem o nim z wieloma osobami, również w PZPN. Po rozmowie z trenerem, z prezesem Paprockim powiedzieliśmy sobie w samochodzie jedno zdanie: „To jest nasz kandydat”. Od samego początku widziałem tę chemię, jaką potrzebuje klub. Korona potrzebuje fachowca, którym jest trener Smyła. Mimo, że jest bez doświadczenia ekstraklasowego, to wielokrotnie znajdował się już w sytuacjach kryzysowych i wykazywał się swoimi umiejętnościami - dodał Zając.

Smyła też chwalił pracę Grzesika. Mieliśmy okazję do porozmawiania już po meczu z Wisłą, kiedy jeszcze było sporo emocji. Widać było, że zespół chciał, było widać zalążek budowania czegoś nowego. Mam wieloletnie doświadczenie w zawodzie i wiem co to znaczy. Trener Grzesik spełnił oczekiwania i nie wyobrażam sobie, żeby go tu nie było. Mamy ustaloną współpracę i myślę, że będę mógł mieć wsparcie szkoleniowca – powiedział nowy trener Korony. 

Smyła prowadził wiosną krótko Wigry Suwałki i cudem utrzymał je w lidze, ale po sezonie odszedł. Głównie zdecydowały względy rodzinne, bowiem trener nie wyobraża sobie dłuższej rozłąki z bliskimi. Do Kielc ze Śląska ma bliżej, a poza tym... - Jest takie powiedzenie, że ekstraklasie się nie odmawia. W Wigrach byłem 600 kilometrów od domu. To było błędnym kołem. Suwałki to bardzo fajne miejsce z sympatycznym prezesem. Po rozmowie w cztery oczy zrozumiał moją decyzję i nie starał się jej zmienić. W Kielcach też czuję ten przyjemny klimat, oczywiście zachowując proporcję między klasami rozgrywkowymi – mówił szkoleniowiec.

Smyła podkreślał też, że chce, by zawodnicy Korony się... uśmiechali. - U mnie nie ma wyścigu szczurów. Chcę spełnić swoje marzenia. Tym przekazem chcę sprawić, by trening dla zawodników był przyjemnością. Jeśli zawodnicy będą z zajęć schodzić z uśmiechami na twarzy, to to przełoży się na mecz. Szczęście to też połowa sukcesu - powiedział. 

Nowy trener zadebiutuje na ławce Korony w meczu 9. kolejki z Lechią w Gdańsku. Spotkanie odbędzie się 21 września, w sobotę, o 17:30.

Futbol.pl, źr. foto: Korona Kielce

TAGI

Inne artykuły