Racowisko kibiców Śląska ugaszone armatkami wodnymi, apetyt na Puchar Polski ugaszony golami Widzewa w końcówce! | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Racowisko kibiców Śląska ugaszone armatkami wodnymi, apetyt na Puchar Polski ugaszony golami Widzewa w końcówce!

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 24-09-2019 22:32
Racowisko kibiców Śląska ugaszone armatkami wodnymi, apetyt na Puchar Polski ugaszony golami Widzewa w końcówce!

Bardzo nerwowo było na trybunach - zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami o wielkiej mobilizacji i przygotowaniach kibiców Śląska - i mniej na murawie. Wrocławianie ponieśli jednak porażki na obu frontach. Na trybunach zostali spacyfikowani przez policję armatkami wodnymi, która ugasiła wielkie racowisko, a na boisku ekstraklasowy Śląsk uległ po golach w końcówce II-ligowemu Widzewowi Łódź.

Już przed meczem Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy, donosił, że podczas spotkania może dojść do zamieszek na trybunach. I rzeczywiście miał rację, a policja żeby zaprowadzi spokój na sektorze gości musiała użyć armatek wodnych. Mecz był przerwany na kilka minut, ale ostatecznie grę wznowiono i udało się rozegrać spotkanie.

Na murawie po wznowieniu gry przerwanej w 5. minucie nie działo się zbyt wiele. Większe emocje w I połowie wywołała dopiero sytuacja z 40. minuty. Wówczas sędzia podyktował rzut karny dla Widzewa za zagranie ręką w polu karnym. Po analizie VAR wycofał się jednak z tej decyzji i gospodarze nie mieli świetnej okazji, by objąć prowadzenie. 

Po przerwie obie ekipy nadal nieśmiało szukały swoich szans, chociaż lepsze wrażenie sprawiał Widzew. I w końcu łodzianie doczekali się gola. W 85. minucie Mariusz Pawelec tak wybijał piłkę spod nóg niedawnego kolegi klubowego, Marcina Robaka, że futbolówka trafiła do Konrada Gutkowskiego. 20-latek uderzył, piłka odbiła się jeszcze od Robaka i wpadła do siatki! 

Śląsk momentalnie po stracie gola - uznanego po analizie VAR - ruszył do ataków, ale nie zdołał zadać ciosu II-ligowemu Widzewowi, a sam nadział się na kontrę, w której Pawelec sfaulował w polu karnym, wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę, a Marcin Robak trafił z 11 metrów z rzutu karnego. W ten sposób niespodzianka stała się faktem!

Mecz I rundy Pucharu Polski
WIDZEW ŁÓDŹ - ŚLĄSK WROCŁAW 2:0
Bramki:
Robak 85, 90+3 k.
Widzew: 24. Wojciech Pawłowski - 25. Łukasz Turzyniecki, 95. Sebastian Zieleniecki, 27. Daniel Tanżyna, 37. Kornel Kordas (81. 4. Sebastian Rudol) - 18. Daniel Mąka (77. 20. Christopher Mandiangu), 30. Mateusz Możdżeń (72. 8. Adam Radwański), 16. Bartłomiej Poczobut, 9. Marcin Robak, 14. Konrad Gutowski - 93. Przemysław Kita
Śląsk: 22. Daniel Kajzer - 30. Kamil Dankowski (88. 15. Daniel Szczepan), 3. Piotr Celeban, 17. Mariusz Pawelec, 20. Mateusz Hołownia - 19. Filip Marković, 23. Diego Živulić, 25. Damian Gąska (74. 7. Róbert Pich), 21. Jakub Łabojko (58. 6. Michał Chrapek), 11. Mateusz Cholewiak - 9. Erik Expósito
Żółte kartki: Zieleniecki - Pawelec, Živulić.
Czerwona kartka: Mariusz Pawelec (90. minuta, Śląsk, za drugą żółtą)
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin)
Widzów: 14 711

Futbol.pl, źr. foto: Widzew Łódź

TAGI

Inne artykuły