Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Mateusz Borek na temat swojej sytuacji zawodowej: Jeśli czujesz truciznę, to się zaczynasz zastanawiać nad pewnymi rzeczami

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 20-02-2020 9:50
Mateusz Borek na temat swojej sytuacji zawodowej: Jeśli czujesz truciznę, to się zaczynasz zastanawiać nad pewnymi rzeczami

Mateusz Borek na antenie Weszło FM skomentował doniesienia na temat odejścia z Polsatu.

Wkrótce wystartuje "Kanały Sportowy" stworzony przez Tomasza Smokowskiego, Mateusza Borka, Michała Pola i Krzysztofa Stanowskiego. Ten pierwszy w związku z nową działalnością odszedł z  Polsatu. Wciąż niejasna jest sytuacja Mateusza Borka. Media donoszą, że rownież on opuści stację. 

- Nie jestem uzależniony od telewizji. Mogę wyobrazić sobie życie bez dużego turnieju. Nie mam z tym żadnego problemu. Mam mało wiedzy co dalej ze mną. Mamy się spotkać z prezesem Polsatu i usiąść jak dojrzali ludzie - oznajmił Borek.

- To nie jest do końca relacja pracodawca - pracownik. Przychodząc do Polsatu, przyszedłem do rodziny. Ramy funkcjonowaniu się zmieniły, to korporacja. Ja to rozumiem, to nie jest już biznes rodzinny. Stanisław Janowski (prezes zarządu telewizji Polsat), jest moim dobrym kumplem. Skoro zaprosił mnie na rozmowę, to porozmawiamy. Zobaczymy, co z tego wyniknie - dodał komentator.

- Na dzień dzisiejszy jestem pracownikiem Polsatu, mam ważny kontrakt. Chcę pracować w miejscu, gdzie ktoś mnie chce, ceni i akceptuje mój trudny charakter. Jeśli czujesz truciznę, to się zaczynasz zastanawiać nad pewnymi rzeczami. Trochę inaczej się umawialiśmy z naszym szefem. Uzyskaliśmy zgodę na funkcjonowanie tego projektu. Podpisaliśmy papiery, założyliśmy spółkę, ogłosiliśmy to publicznie, a kilkanaście dni później zostaliśmy wezwani na spotkanie i usłyszeliśmy od naszego pryncypała: "nie, bo nie". To są za poważne i za drogie rzeczy. Nie wiem, o co do końca chodzi. Jedni mogą funkcjonować w sposób partnerski, a inni nie - zaznaczył.

Źródło: Weszło FM

 

 

 

TAGI

Inne artykuły