Uszkodził telewizor, palec, ale najgorsze dopiero nadeszło ze strony żony! Teraz "polski Messi" wystąpi w TurboKozaku (VIDEO) | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Uszkodził telewizor, palec, ale najgorsze dopiero nadeszło ze strony żony! Teraz "polski Messi" wystąpi w TurboKozaku (VIDEO)

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 04-04-2020 15:46
Uszkodził telewizor, palec, ale najgorsze dopiero nadeszło ze strony żony! Teraz

Nie chciał takiej sławy, ale filmik z jego "popisem" z rolką papieru toaletowego i przede wszystkim konsekwencjami pojawił się w sieci. O panu Marku, który realizując wyzwanie rzucone w czasie pandemii koronawirusa, po dobrym początku uszkodził stopę, zrzucił telewizor i dostał burę, delikatnie mówiąc, od żony, zrobiło się bardzo głośno. W niedzielę będzie go można obejrzeć w TurboKozaku w Canal Plus, a wcześniej w wywiadzie dla oficjalnej strony Elany Toruń, klubu w którym grał krótko w młodości, Pan Marek wyjaśnił kilka spraw. 

Filmik Pana Marka zaczął się dobrze. Ot śmiałek, którego sylwetka nie przypomina sportowej, zdradza trochę umiejętności technicznych. Nic nie zwiastuje katastrofy, ale ta nadchodzi. Rolka wymyka się spod nożnej kontroli, ucieka ze stopy, a Pan Marek próbując ratować sytuację, kopie przypadkowo w stolik z telewizorem. Uszkadza sprzęt, uszkadza palec... Zanim jednak zdążył zastanowić się, co jest większą stratą, przychodzi największy z ciosów. Do pokoju, gdzie podjął wyzwanie, wpada żona. Wzorem wielu trenerów nie szczędzi ostrych, bardzo ostrych, słów krytyki... A przecież ostrzegała. Pan Marek nie posłuchał. 

- Ten telewizor się przewrócił ze wszystkimi innymi przedmiotami, które tam się znajdowały. Trochę szkód materialnych wyrządziłem, a nie jesteśmy jakoś wielce zamożną rodziną, żebyśmy codziennie mogli sobie pozwolić na nowy telewizor. Stąd też taka nerwowa reakcja żony, tym bardziej, że tak jak mówiłem, ostrzegała mnie, żebym uważał. Ona akurat pomagała lekcje odrabiać córce, a ja skakałem po tym pokoju i to już było słychać, a umówmy się – kruszynką nie jestem – na wadzę 116 kg

- powiedział Pan Marek w rozmowie z elanatorun.com.

Dodał, że ucierpiała też jego noga. Mocno, bo zsiniała, a duży palec pokrył się nawet czarnym kolorem. To trochę przeszkadzało w występie w TurboKozaku, ale czego nie robi się dla telewizji.

-  Do TurboKozaka poszedłbym nawet bez nogi. Od dzieciaka się ogląda ten program, także było fajną sprawą tam wystąpić

- przyznaje bohater ostatnich dni. 

Nagranie całego zdarzenia nie miało pojawić się w sieci. Pan Marek dokumentował swój wyczyn, a potem swoją klęskę i całość wysłał do dwóch osób z bliskiej rodziny. Nie wiedział, że któraś z nich wrzuci film do internetu. Przyznaje, że powodem do dumy to wideo nie jest.

- Trochę mnie i żonę psychicznie to ruszyło, bo wiadomo, że osoby, które nas nie znają, to po tym nagraniu wyrobiły sobie opinię, że w naszej rodzinie rozgrywa się jakiś dramat, a wcale tak nie jest. Jesteśmy normalnymi ludźmi, tworzymy normalną rodzinę. Żona tego dnia tłumaczyła mi, żebym w domu z tą rolką papieru za bardzo nie szalał, bo zna moją wagę, wie, że zwrotność jest słaba i przeczuwała jak to się może skończyć, a telewizor w pokoju praktycznie nowy, bo raptem druga rata została za niego zapłacona. Nie powinna tak zareagować, ale w nerwach tak czasem jest. Przede wszystkim filmik nie powinien trafić do sieci. Cała ta popularność mojej osoby nie jest utworzona na dobrych fundamentach, ale wyszło jak wyszło… Ja już nawet przestałem całe to zamieszanie śledzić, bo bym chyba oszalał, nie jestem przyzwyczajony do takiej liczby komentarzy i newsów. Stało się i trzeba to przeżyć. Wiem, że w internecie po jakimś czasie sprawy cichną i wróci spokój. W dobie koronawirusa ludzie potrzebują tematów, także niech sobie tym żyją. Moim zdaniem jak skończy się koronawirus, ludzie wrócą do pracy i na ulice, to i o mnie zapomną

- stwierdził "polski Messi". 

Pan Marek jako junior grał na środku pomocy. Zaczynał w Piaście Człuchów, potem był krótko w Elanie i jeszcze w Pomorzaninie. W niedzielę o 20:00 w Canal Plus będzie okazja sprawdzić, jak poradził sobie z wyzwaniami TurboKozaka. Telewizorów w pobliżu nie było, ale były kamery... Nie ucierpiały?

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły