Mateusz Borek: Kiedyś powiedziałem, że Legia jest „polskim Bayernem”. Po ostatnich wydarzeniach, muszę się z tego wycofać | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Mateusz Borek: Kiedyś powiedziałem, że Legia jest „polskim Bayernem”. Po ostatnich wydarzeniach, muszę się z tego wycofać

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 06-04-2020 9:45
Mateusz Borek: Kiedyś powiedziałem, że Legia jest „polskim Bayernem”. Po ostatnich wydarzeniach, muszę się z tego wycofać

Mateusz Borek na łamach "Przeglądu Sportowego" skomentował obecną sytuację w świecie futbolu. Zajął się szczególnie kwestiami cięć finansowych.

Dziennikarz porównał Legię Warszawa i Bayern Monachium, którego piłkarze błyskawicznie zgodzili się na obniżkę płac. Takiej decyzji zawodnicy aktualnego lidera PKO BP Ekstraklasy nie podjęli.

- Gwiazdy Bayernu same błyskawicznie przekazały decyzję zarządowi, że rezygnują z części swoich pensji, przede wszystkim po to, by zachować etaty i pensje pracowników różnych działów klubowej administracji. W Warszawie takiej błyskawicznej reakcji piłkarzy zabrakło - twierdzi Borek.

- Kiedyś powiedziałem, że Legia jest „polskim Bayernem”. Chodziło mi o wielkość marki, rozpoznawalność oraz dominujący budżet, organizację czy jakość sportową w skali całej ligi. Po ostatnich wydarzeniach muszę się z tych słów bezwzględnie wycofać. Po wybuchu epidemii koronawirusa, kiedy stało się jasne, że przerwa potrwa dłużej i lada moment kluby będą tracić płynność finansową, pierwsi zareagowali ci, którym ta utrata płynności absolutnie, nawet bez gry przez kilka miesięcy, nie grozi - podkreślił dziennikarz.

- Od wielu dni trwają natomiast gorące dyskusje graczy stołecznego klubu z właścicielem Dariuszem Mioduskim na temat wysokości cięć. Często polemizuję z polityką Legii, ale dziś muszę sprostować powielaną informację. Nieprawdą jest, że warszawski klub zwolnił 70 czy nawet 80 etatowych pracowników. Ludzi odeszło zdecydowanie mniej, część kontraktów pracowniczych została zamrożona tylko na czas pandemii. Wszyscy kluczowi dla biznesu zostali, więc kibice Legii mogą spać spokojnie. Z częścią nie przedłużono współpracy, kilku firmom zewnętrznym na razie podziękowano - zaznaczył Borek.

- Trzeba przyznać uczciwie, że cięcia są po prostu niezbędne, by uratować klub. Warto o tym pamiętać przed jednoznaczną oceną. Bo kluby piłkarskie to dziś przedsiębiorstwa, będące jednym tylko ogniwem większej, biznesowej układanki i ich los niczym się nie różni od losów wielu pozasportowych firm - podsumował.

Źródło: Przegląd Sportowy

TAGI

Inne artykuły