Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Tomas Pekhart zacisnął zęby i pomógł Legii zdobyć tytuł. Teraz zdradza tajemnicę. "Każde było jak dźgnięcie nożem"

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 15-07-2020 9:08
Tomas Pekhart zacisnął zęby i pomógł Legii zdobyć tytuł. Teraz zdradza tajemnicę.

Tomas Pekhart w końcówce sezonu pomógł Legii Warszawa na boisku, chociaż zmagał się z ogromnym bólem. To jedna z tych tajemnic mistrza Polski, o której już po zdobyciu tytułu mówił trener Aleksandar Vuković. Pekhart grał bowiem ze złamanym żebrem.

Czeski napastnik, który w Legii zagrał w 11 meczach ligowych i strzelił 5 goli, w rozmowie z czeskim serwisem Isport.cz zdradził, że końcówka sezonu to była u niego walka z bólem.

- Złamałem w meczu z Lechem Poznań żebro. Nie trenowałem i nie mogłem spać. Brałem zastrzyki i zaciskałem zęby. Nikt mnie w Legii do niczego nie zmuszał, ale chciałem pomóc zespołowi. Nie mogłem opuścić drużyny w momencie, gdy mieliśmy problemy w ataku - powiedział Pekhart.

Napastnik dodał, że każde starcie z rywalem było jak "dźgnięcie nożem". - Nie mogliśmy zdradzić tego, że mam kłopoty, bowiem rywale próbowaliby to wykorzystać. Bolało nawet przy głębszym wdechu, ale teraz mam już urlop i mogę się wyleczyć - dodał Pekhart.

Snajper Legii nie ukrywa, że gra po wznowieniu sezonu była intensywna i wyczerpująca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. – Nigdy nie czułem się tak wyczerpany. Przeczytałem ostatnio wywiad z Adrianem Gulą, trenerem Viktorii Pilzno. Stwierdził, że próbuje się wycisnąć cytrynę, która jest już wyciśnięta. Tak się czujemy. Graliśmy wręcz co trzy dni, późno wracaliśmy z wyjazdów. To dotyczyło wszystkich piłkarzy, całej ligi. To był ekstremalny czas dla organizmów, z których wiele nie mogło tego znieść. Ale to dobrze, że sezon udało się dokończyć - przyznał Pekhart, którego słowa za Isport.cz cytuje serwis Legia.net.

31-letni Pekhart nie ukrywa, że kadra Legii powinna być jeszcze szersza niż obecnie, gdyż zespół czeka walka na trzech frontach.

Pekhart podzielił się też wrażeniami z fety mistrzowskiej. – Świętowanie było wyjątkowe, bo płynęliśmy statkiem przez całą rzekę. Przemierzyliśmy około pięciu kilometrów i to niewiarygodne, jak wielu fanów świętowało na brzegu. To były dziesiątki tysięcy kibiców. Po ostatnim meczu w sezonie otrzymamy puchar, wtedy nastąpi coś większego. Po fecie wróciłem do domu około ósmej rano, a moja córka już nie spała. Nie zamknąłem oczu, musiałem zmierzyć się z dwoma dniami bez snu. Mamy podobną mentalność do Polaków, a świętowanie było czymś świetnym. Zapewne to najlepsza radość w trakcie kariery, także ze względu na to, co działo się w tym sezonie. Myślę tu choćby o przerwie w rozgrywkach związanej z koronawirusem - opisał szaloną noc napastnik.

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły