Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Michał Listkiewicz o Cezarym Kucharskim: Piłkarsko nigdy nie osiągnął klasy "Lewego"

Dodał: Konrad Konieczny
Data dodania: 23-09-2020 17:39
Michał Listkiewicz o Cezarym Kucharskim: Piłkarsko nigdy nie osiągnął klasy

"Der Spiegiel" ostatnio poinformował, że Cezary Kucharski pozwał do sądu zawodnika Bayernu Monachium, Roberta Lewandowskiego, i domaga się około 40 milionów złotych odszkodowania. Na temat konfliktu "Lewego" ze swoim były agentem w rozmowie z "Sport.interia.pl" wypowiedział się teraz były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Michał Listkiewicz.

Według doniesień mediów środki z firmy marketingowej RL Management Lewandowski miał przeznaczać m.in. na podróże oraz zakup drogich nieruchomości, a o niektórych transakcjach nie zostali poinformowani niemieccy udrzędnicy (O AFERZE WIĘCEJ PISALIŚMY TUTAJ).

- Widzieliśmy, co Robert wyczyniał w ostatnim meczu ligowym. To zbyt wielka klasa, jako zawodnik i jako człowiek, żeby tego typu - nazwijmy to - ukłucia komara mogły wpłynąć na jego boiskową formę. Dziwię się tylko Kucharskiemu. Jeśli ma rację i jego roszczenia są słuszne, to właściwym miejscem, do którego powinien się udać, jest sąd. Wywlekanie prywatnych rozliczeń z fiskusem to nic innego jak donosicielstwo. I budzi mój sprzeciw. Zawsze byłem wrogiem tzw. kablowania - przyznał Listkiewicz.

- Pokazał, że nie kontroluje swoich emocji. I to również mnie dziwi. Piłkarsko nigdy nie osiągnął klasy "Lewego", ale także był przecież reprezentantem Polski. Do tego wiele lat pełnił rolę polityka. Powinien umieć się hamować, bo sytuacje stresujące i trudne nie są mu obce. Mimo to nagle puściły mu nerwy - ocenił.

- Niewątpliwie Kucharski strzelił sobie w stopę. To jeszcze młody człowiek. Zawodowo wciąż bardzo wiele przed nim. Trudno jednak mówić o zaufaniu, skoro w taki sposób wkracza się w sferę prywatną byłego klienta. Nie wiadomo, jak taki człowiek zachowa się następnym razem. Jak się zdenerwuje, to może powie, że ktoś zdradza żonę, a ktoś inny pije za dużo piwa. Niewykluczone, że Kucharski miał po prostu słabszy dzień. Ale jedno jest pewne - ta zagrywka z "Lewym" to nie był dobry ruch - powiedział.

Źródło: Sport.interia.pl

TAGI

Inne artykuły