Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Legia liderem po zwycięstwie przy Kałuży, gdzie od lat nie przegrywa w lidze. Wielka kontrowersja i VAR po końcowym gwizdku!

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 22-11-2020 17:48
Legia liderem po zwycięstwie przy Kałuży, gdzie od lat nie przegrywa w lidze. Wielka kontrowersja i VAR po końcowym gwizdku!

Gol będącego w wysokiej formie Filipa Mladenovicia dał Legii Warszawa wygraną z Cracovią na jej boisku. To już 15. mecz Wojskowych przy Kałuży, którego nie przegrali. Już po końcowym gwizdku sędzia analizował jeszcze powtórkę, po której mógł, gdyby znalazł podstawy, podyktować rzut karny dla Pasów, ale uznał, że nie doszło do nieprzepisowego zagrania, więc Legia nie straciła gola, zgarnęła 3 punkty i została liderem.

W bramce Legii niespodzianka

Tym razem między słupkami bramki Legii stanął Cezary Miszta. 18-latek zadebiutował w II połowie meczu z Wartą Poznań, gdy w przerwie zmienił lekko kontuzjowanego Artura Boruca. Tym razem młodzian dostał szansę od 1. minuty, bo trener Czesław Michniewicz uznał, że to będzie najlepsze rozwiązanie, by w składzie zmieścić młodzieżowca. Zagrać nie mogli Bartosz Slisz i bohater spotkania z Lechem Poznań Kacper Skibicki, nie jest jeszcze gotowy Michał Karbownik, a Maciej Rosołek nie prezentuje najwyższej formy. Zagrał więc Miszta. 

Legia lubi grać przy Kałuży

Na boisku Cracovii Legia nie przegrała w lidze od kwietnia 2005 roku. To 14 kolejnych spotkań Wojskowych bez porażki, nie wliczając niedzielnego spotkania. Co prawda w lipcu zdarzyła się klęska 0:3 w Pucharze Polski, ale w Ekstraklasie passa Legii jest imponująca. 

Właśnie ten Puchar Polski i niedawny Superpuchar - przegrany przez Legię u siebie - były w pewien sposób rozpatrywane w kontekście rewanżu, który chcieliby wziąć mistrzowie Polski. 

Wszołek z najlepszą okazją w I połowie

Legia pod wodzą Czesława Michniewicza nie gra może jeszcze najpiękniej, ale ma wyniki. W lidze pokonała Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Wartę i Lecha Poznań oraz zremisowała z Pogonią Szczecin. 

W Krakowie też miała apetyt na zwycięstwo i od 14. minuty mogła prowadzić. Pekhart zagrał do Pawła Wszołka, ale ten z ostrego kąta i na wślizgu nie trafił na tyle czysto w piłkę, by zrobiło się 1:0. Karol Niemczycki zdążył ze szczęśliwą interwencją. 

Pasy odpowiedziały strzałem z dystansu Siplaka, co sprawiło trochę problemów Miszcie, ale nie dało Cracovii prowadzenia.

Mladenović szarpał, szarpał i wyszarpał

Już w I połowie Filip Mladenović, który ostatnio świetnie spisywał się w reprezentacji Serbii, był jednym z najlepszych zawodników Legii. Po zmianie stron zaczął jeszcze mocniej. W 48. minucie po ładnej akcji trafił podcinką w poprzeczkę, a sędzia przy zamieszaniu po tej sytuacji nie dopatrzył się faulu na Luquinhasie, któremu jeden z obrońców Pasów dynamicznie wybił piłkę spod nóg.

Już 3 minuty później Legia prowadziła. Legia wyszła spod własnej bramki, Gwilia napędził Luquinhasa, ten zagrał na bok do Juranovicia, a ten świetnie dośrodkował do Mladenovicia, który między nogami Niemczyckiego posłał piłkę do siatki. Świetna akcja chorwacko-serbskiego duetu obrońców Legii. 

VAR po końcowym gwizdku... Karnego dla Cracovii nie było

W doliczonym czasie gry Cracovia miała jeszcze rzut wolny. Po zamieszaniu w szesnastce Legia wybiła piłkę, sędzia gwizdnął koniec meczu i... dostał sygnał z wozu VAR.

Powstało zamieszanie, sędzia Lasyk pobiegł do monitora, obejrzał powtórki i uznał, że zagranie Tomasa Pekharta nie kwalifikowało się do podyktowania rzutu karnego! Czeski napastnik dostał z bardzo bliska w rękę ułożoną naturalnie, więc Legia wygrała.

Legia liderem

Legia wygrała i wykorzystała remis Rakowa z Lechem. Po 10 meczach ma 22 punkty i wyprzedza o oczko właśnie ekipę z Częstochowy. Cracovia zajmuje 12. lokatę z 9 punktami.

W następnej kolejce Legia podejmie Piasta Gliwice, a Cracovia jedzie do Płocka na mecz z Wisłą. Jeszcze w środku tygodnia Legię czeka mecz 1/16 finału Pucharu Polski z Widzewem Łódź.

Mecz 10. kolejki PKO Ekstraklasy
CRACOVIA - LEGIA 0:1
Bramka:
Filip Mladenović 51
Cracovia: 23. Karol Niemczycki - 2. Cornel Râpă, 44. Dawid Szymonowicz, 88. Matej Rodin, 3. Michal Sipľak - 14. Ivan Fiolić (81. 73. Patryk Zaucha), 8. Milan Dimun (64. 7. Rivaldinho), 22. Florian Loshaj, 10. Pelle van Amersfoort, 97. Daniel Pik (46. 21. Thiago) - 99. Tomáš Vestenický (81. 26. Filip Piszczek)
Legia: 35. Cezary Miszta - 2. Josip Juranović, 5. Igor Lewczuk, 55. Artur Jędrzejczyk, 25. Filip Mladenović - 22. Paweł Wszołek, 8. Walerian Gwilia (64. 21. Rafael Lopes), 24. André Martins, 67. Bartosz Kapustka, 82. Luquinhas - 9. Tomáš Pekhart
Żółte kartki: Loshaj, Piszczek - Kapustka
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)

Futbol.pl

Inne artykuły